A A AWydarzeniakomentarze (5)

W Stalowej Woli spierają się o płace z chińskim inwestorem

Według długofalowej strategii LiuGong planował stworzyć w Polsce główny ośrodek produkcji i dystrybucji maszyn budowlanych na Europę, Amerykę Północną oraz kraje byłego WNP

Fot.: Archiwum

Według długofalowej strategii LiuGong planował stworzyć w Polsce główny ośrodek produkcji i dystrybucji maszyn budowlanych na Europę, Amerykę Północną oraz kraje byłego WNP

Wyznaczono już negocjatora w sporze płacowym między związkami zawodowymi, a LiuGong Machinery Poland, który w ub.r. kupił część cywilną Huty Stalowa Wola.

Wicemarszałek podkarpacki Zygmunt Cholewiński będzie negocjatorem w sporze między LiuGong Machinery Poland w Stalowej Woli i związkami zawodowymi.

 

Wielomilionowa transakcja
Minął właśnie rok jak I Oddział Huty Stalowa Wola rozpoczął działalność jako Liu Gong Machinery Poland. Od tego czasu właśnie ta firma produkuje w Stalowej Woli maszyny budowlane.

Warto dodać, że to wydarzenie było poprzedzone dwoma latami skomplikowanych negocjacji i spisaniem kilkuset stron umów przed dopięciem transakcji. Nie zapominajmy też, że Chińczycy przed formalnym przejęciem części cywilnej HSW wpłacili pierwszą transzę w kwocie 160 mln zł. Ponadto chiński inwestor zobowiązał się, że w ciągu 5 lat za przejęcie największej w Polsce fabryki spychaczy i ładowarek, ma zapłacić 290 mln zł.


Mówiono wówczas, że przed obu firmami: tj. Liugong i HSW S.A. otworzyły się dobre perspektywy.
Według długofalowej strategii LiuGong planował stworzyć w Polsce główny ośrodek produkcji i dystrybucji maszyn budowlanych na Europę, Amerykę Północną oraz kraje byłego WNP.

Zaczęło się dobrze, ale...
Jeszcze w połowie ubiegłego roku LiuGong pochwalił się ładowarką wyprodukowaną na chińskiej dokumentacji w Stalowej Woli.
Jednak w drugiej połowie 2012 roku doszło do poważanego załamania sprzedaży maszyn budowlanych na światowych rynkach, co uderzyło w finanse LiuGong. Na domiar złego Chiny dopadło spowolnienie gospodarcze, co zmniejszyło zapotrzebowanie na maszyny używane do inwestycji.

– Musimy obniżyć koszty zakupów i zwiększyć wydajność pracy – powiedział nam pod koniec roku Yubo Hou, wiceprezes LiuGong. – Chcemy podzielić ciastko, ale najpierw musimy je mieć – stwierdził obrazowo. – Musimy oszczędzać, aby w przyszłości ludzie mieli pracę. Obecnie nie jesteśmy w stanie spełnić żądań płacowych, bo jest kryzys – postawił kropkę nad i. Spółka zaproponowała nawet program dobrowolnych odejść.

To nie są duże kwoty

Tymczasem związkowcy rozumieją tą sytuację, ale starają się trzymać zawartych zapisów i domagają się podwyżki płac dla wszystkich pracowników za rok 2012, zaległej premii świątecznej oraz podwyżki na rok 2013. Chińczycy rozkładają ręce, bo nie mają pieniędzy.

W LiuGong pracuje 1600 ludzi. 840 osób ma gwarancję zatrudnienia na minimum 4 lata, 280 zostało wypożyczonych z Huty Stalowa Wola, reszta to pracownicy Zakładu Zespołów Napędowych. Zdaniem szefa międzyzakładowej „Solidarności” Henryka Szostaka, żądane pieniądze to wypełnienie zobowiązań na jakie zgodził się LiuGong. – Nie są to jakieś wielkie kwoty – zapewnia. A jednak Chińczycy mówią nie.

Wicemarszałek Cholewiński przyznaje, że rola negocjatora będzie ciężka. – Przede wszystkim muszę przeanalizować sytuację i zapoznać się ze sporem zbiorowym – powiedział. Ma na to trochę czasu, bo chińskie kierownictwo wyjechało do Chin na świętowanie Nowego Roku.

Komentarze (5)

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.